poniedziałek, 18 czerwca 2012

Rozdział 25

*Oczami Zayna*
Widziałem, że Marika jest czymś zdenerwowana. Coś się musiało wydarzyć, tylko nie wiem co. Ja nie mogę dłużej czekać. Chciałbym się w końcu dowiedzieć, co ona tak na prawdę do mnie czuje. Dałem jej te szlugi i przemyślałem wszystko jeszcze raz. Wyszedłem za nią na taras. Siedziała zamyślona. Ciekawe o czym, albo o kim myślała. Strasznie się stresowałem. Wziąłem jej dymiącą truciznę i przyłożyłem do ust, głęboko się zaciągając.To mnie odprężało. Zamyśliłem się. W głowie właśnie obmyślałem to, co mam jej powiedzieć. W końcu wymyśliłem i zabrałem głos. Ona również chwilę zamyśliła się nad swoją wypowiedzią i zaczęła.
-Zayn, ja... Jasne, przyznam się, że mi się podobasz, zresztą, komu nie? Jesteś na prawdę wspaniały. Twój zapach mogę wdychać cały czas. Szlugi, zmieszane z perfumami. Twój uśmiech i mocno pociągający zarost-uśmiechnęła się pod nosem- Ale...
-O nie! Kurwa, zawsze jest jakieś jebane ale! A więc co tym razem?
-Ty tego nie zauważyłeś?-zapytała spokojnie, mimo mojego wybuchu.
-Ale czego?-odpowiedziałem jej pytaniem na pytanie.
-Ja już to sobie uświadomiłam.
-Do sedna, Mar-ponagliłem ją.
-Nie zauważyłeś tego, że owszem, ja ci się podobam, może nawet mnie kochasz, ale tylko jako przyjaciółkę. Na dłuższą metę by to nie wypaliło-zdziwiłem się-To, że czasami masz ochotę mnie pocałować i tym podobne, wynika z braku równie bliskiej ci osoby i przechodzi to na przyjaciół. Potrzebujesz bliskości, drugiej osoby, ale nie jestem nią ja! Pomyliłeś się. Rozum potrafi płatać niezłe figle, a później serce ubolewa.
-Łał, Mar, skąd ty takie rzeczy bierzesz?
-Oj daj spokój. Nie jestem naturalną blondynką-oburzyła się.
-Oj, no wiem-cmoknąłem ją w policzek.
-Czyli zgadzasz się z moją teorią?-popatrzyłem na nią zdezorientowany, a ona wywróciła oczami-Lepiej żebyśmy zostali przyjaciółmi?
-Tak. Nie wiem co ty zrobiłaś, ale mogłabyś być psychologiem, jak taki kit potrafisz wcisnąć-zaśmiałem się- Robisz naprawdę dobrą wodę z mózgu.
-Bitch, please! To nie było trudne! Przecież ty nie masz mózgu!-zgromiłem ją wzrokiem, a ona się uśmiechnęła.
-Dzięki, miła jesteś.
-Wiem-puściła mi oczko.
-I skromna-dodałem.
-Oj, weź przestań, bo się zarumienię!-złapała się za policzki.
-Dobra, a tak zmieniając temat, to co się dzisiaj wydarzyło?-zapytałem, jednak nie zdążyła mi odpowiedzieć, bo zadzwonił jej telefon.
-Przepraszam-wyciągnęła go i spojrzała na ekran, po czym się skrzywiła i odłożyła go na stolik.
-Nie odbierzesz?
-Jeżeli chcesz, możesz pobawić się w sekretarkę-uśmiechnęła się słabo.
-Dawaj-wyciągnąłem rękę, a ona podała mi dzwoniący aparat. Popatrzyłem na wyświetlacz. Widniał na nim nieznany numer. Odebrałem-Dzień dobry. Zakład pogrzebowy "Pogodna Nowina", w czym mogę służyć?-Marika zaczęła się podśmiewać. Ja też z trudem się opanowywałem.
-Przepraszam, czy nie dodzwoniłem się do Mariki Hale?-zapytał męski głos, po drugiej stronie słuchawki.
-Proszę poczekać, sprawdzę w trumnach.
-Co?!-mężczyzna głośno przełknął ślinę, a ja myślałem że się posikam ze śmiechu. W słuchawce dało się usłyszeć klakson, a później pisk opon, a w końcu przerwane połączenie.
-Ups-spoważniałem.
-I co? Kto to był?-dopytywała Mar.
-Yyyy.... jakieś ogłoszenie-skłamałem.
-Aha-skomentowała bez większego entuzjazmu.
-Wracamy do środka?
-Jasne-po drodze cały czas się szturchaliśmy i przepychaliśmy, w rezultacie do salonu wpadliśmy ze śmiechem, a reszta patrzyła na nas jak na debili, w sumie to się im nie dziwię. Do salonu wpadła Tala, podskakując znalazła się obok nas-Tala co jest?-zapytała Mar. Ta tylko zaczęła skakać w miejscu, wymachując rękami-Hej! Spokojnie! Wdech, wydech-trzymała ją za ręce. Wyglądały co najmniej jak w szkole rodzenia. Marika pokazuje Tali jak głęboko oddychać. W końcu blondi się opanowała i przemówiła.
-Za... za...zatańczę z Shakirą!-wysapała.
-Co?! To zajebiście!-Marika zaczęła razem z nią skakać z radości.
-Ja jej nie wierzę!-wydarłem się, żeby mnie usłyszały.
-Czemu?-Mar przystanęła, patrząc na mnie.
-No, bo...-nie wiedziałem co powiedzieć.
-No nie powiem, argumentację, to ty masz mocną-zaśmiała się. Tala poszła do kuchni.
-No co?-zacząłem ją dźgać w brzuch, oddawała mi tym samym. Zaczęliśmy się gonić po całym domu, aż wpadliśmy do mojego pokoju. Zapędziłem Marikę w róg. Nie bardzo miała jak się wydostać. Cofała się do tyłu, w stronę kanapy, która stała w kącie. W końcu się na nią natknęła i przewróciła się na nią. Teraz leżała jak długa. Postanowiłem to wykorzystać i usiadłem na niej okrakiem-I co teraz?-zapytałem, unosząc brew.
-Puścisz mnie wolno, jak przyjaciel-powiedziała z nadzieją, robiąc proszący uśmiech.
-Hmmm.... Nie-zaśmiałem się cwaniacko.
-Oj no, Zayn! Ciężki jesteś! Weź zacznij nakładać mniej żelu na włosy, to schudniesz!
-No wiesz!-złapałem się za głowę-Moje włosy są idealne!
-Taaa, a ja jestem fanką Justina Biebera-powiedziała jakby do siebie.
-Słyszałem! Czyli możesz się zgadać z Niallem.
-Debilu, to byłą ironia!
-To teraz, już nigdy z ciebie nie zejdę!-skrzyżowałem ręce. Jak ona śmie obrażać moje włosy?
-To chociaż włącz telewizor, bo mi się nudzi-wywróciła oczami. Zlokalizowałem pilota, który leżał na szafce nocnej, po drugiej stronie pokoju. Wstałem i podszedłem do mebla. Nie przemyślałem tego jednak, gdyż był to podstęp. Marika wykorzystała moją nieuwagę i wybiegła z pokoju. Na moje nieszczęście prosto w ramiona... Louisa -.- No ja pierdole, że też akurat on się musiał napatoczyć.
-Marika, szo sze sztao?-zapytał przegryzając marchewkę.
-Fuj, Lou, oplułeś mnie marchewką!-przetarła policzek-Połknij ciołku, zanim przemówisz!-dało się słyszeć przyspieszone rzucie Tomlinsona i głośne przełknięcie.
-Przepraszam-zaczął ją całować po policzkach. Kurde, mimo tego, iż jesteśmy przyjaciółmi, to boli mnie to, że nie ma ze mną tak dobrych kontaktów jak z Boo.
-I tak ci nie wybaczę-skrzyżowała ręce.
-Ale dlaczego?-zrobił słodkie oczka.
-Bo to już drugi raz! Poprzednio mnie polizałeś!-Czy ja o czymś nie wiem? Czas im przerwać te czułe scenki!
-Jadę do sklepu, ktoś ze mną?-zapytałem. Może uda mi się ich jakoś od siebie odciągnąć.
-Ja!-krzyknęli w tym samym czasie. No ja pierdole, jedno miało zostać -.-
-Sory, ale moje auto jest dwuosobowe!-tak, to świetny argument-Mar, jedziesz ze mną!-wyszczerzyłem się, a ona pokazała język Lou.
-Maruś, kupisz mi marcheweczki?
-Po to, żebyś je później na  mnie bezczelnie wypluwał? Chyba sobie kpisz! Zapomnij!
-Zaynuś, kochanie...
-Ja się na tym nie znam, paa!-posłałem mu całusa w powietrzu i zbiegłem na dół. On coś tam jeszcze krzyczał, ale go nie słyszałem :D
*Oczami Samanthy*
Kurwa, czuję się winna, temu że Niall rozjebał sobie nogę. Mimo, że za każdym razem upewnia mnie,  że przecież nic się nie stało, to ja i tak go przepraszam. Siedzieliśmy teraz u niego w pokoju. O dziwo, Niall nie poszedł pierwsze do kuchni. Sukces! :D Poszłam z nim, bo co miałam robić? Miałam siedzieć z tą dziczą na dole? Nie dziękuję. Chłopak szedł w stronę łóżka, a ja zamykałam drzwi. Byłam do niego tyłem.
-Niall, ja cię prze...
-Skończ już!-znalazł się za mną. Poczułam jego oddech na szyi-Mówiłem ci już tyle razy, że nic się nie stało! Przecież nie umarłem, a rana nie jest nawet szyta.
-Ale mi jest na serio...-nie skończyłam, bo przerwał mi pocałunkiem. Był taki delikatny. Oderwał się ode mnie, przekręcił klucz w drzwiach i popatrzył mi głęboko w oczy. Utonęłam w ich niebieskiej głębi... One tak hipnotyzowały. Ponownie zatraciliśmy się w pocałunku, tym razem był on bardziej namiętny i zachłanny. Nasze języki pieściły się wzajemnie. Niall delikatnie przygryzał moją wargę. Wplotłam palce w jego jasne włosy. Nie był ode mnie dużo wyższy, więc nie musiałam stać na palcach.

(Zaczyna się scena +18, czytasz na własną odpowiedzialność, więc później nie komentuj, jeżeli nie przypadnie Ci do gustu)

 Jego ręce wylądowały na moich biodrach, zjeżdżając niżej, na pośladki, przyciągając mnie do siebie, później powędrowały na uda. Uniósł mnie, a ja oplotłam go w pasie moimi nogami. Przyparł mnie do najbliższej ściany, przy której stała niska komoda. Posadził mnie na niej i przepchnął przez jej długość, co spowodowało zrzucenie wszelakich pierdółek, które na niej leżały. W końcu dotarliśmy do łóżka. Niall mnie wręcz na nie rzucił, a sam stał nad nim i ściągał koszulkę. Przygryzłam wargę i patrzyłam z pożądaniem na jego klatkę piersiową. Kiedy już uporał się z koszulką, stanęłam przed nim i przejechałam ręką po jego nagim torsie. Uśmiechnął się. Znowu zaczęliśmy się całować. Pomógł mi ściągnąć bluzkę, a ja jemu spodnie. Moja ręka wylądowała w jego bokserkach. Uśmiechnęłam się pod nosem, czując, że jego 'kolega' jest już sztywny. Chłopak lekko się zarumienił, ale żeby nie czuł się nieswojo, pocałowałam go w kącik ust. Zachęcony do dalszego działania, zajął się moimi spodniami, które po chwili wylądowały gdzieś w kącie. Zarzuciłam mu dłonie na szyję, a jego ręce tym razem znalazły się pod koronkową bielizną, na pośladkach. Irlandczyk lekko je ściskał, co mnie podniecało. Po chwili byliśmy całkiem nadzy. Niall był nade mną i smyrał mnie nosem po brzuchu. Postanowiłam mu się odwdzięczyć i zamieniliśmy się miejscami. Na początku złożyłam długi pocałunek na jego ustach, schodząc po szyi, by później koniuszkiem języka zjechać po torsie, aż do pępka. Jego męskość była już gotowa, więc nie było sensu ciągnąć dalej gry wstępnej. Niall zaczął całować mnie od moich melonów, aż po moją 'koleżankę'. Byłam już bardzo podniecona, a Irlandczyk chyba to zauważył, bo lekko zaczął mi wkładać palce do muszelki. Najpierw jeden, a później dołączyła pozostała 3. Na początku czułam lekki dyskomfort, ale się przyzwyczaiłam. Czułam się przyjemnie. Zaczął wchodzić coraz głębiej, szukając mojego punktu G. Po chwili już jęczałam z zadowolenia. Postanowiłam też dać mu trochę przyjemności. Wzięłam jego marcheweczkę w dłoń i zaczęłam wykonywać ruchy góra dół. Do pierwszej ręki dołączyła długa. Niall coraz ciężej oddychał, ale postanowiłam zachować to na później i zaprzestałam działania, widząc, że zbliża się ku końcowi. Chłopak popatrzył na mnie zawiedziony, a ja puściłam mu oczko. Bez problemu wiedział o co mi chodzi. Wyciągnął z szafki nocnej prezerwatywę i się zabezpieczył. W końcu mogliśmy zacząć działać. Wszedł we mnie delikatnie, ale zarazem stanowczo. Jęknęłam cicho. Wykonywał powolne i staranne ruchy, które z czasem przyspieszał. Wiliśmy się z rozkoszy. Takiej przyjemności jeszcze nikt nigdy mi nie dał. Niall był idealny, w każdym stopniu i względzie.

(Możesz czytać dalej, bez obawy zgorszenia się ;] )

Zrobiliśmy to. Było niesamowicie i niezapomnianie. Opadliśmy ze zmęczenie i wtuliliśmy się w siebie, okrywając kołdrą, z postanowieniem popołudniowej drzemki...
______________________________________________________________
Hhahahah, 25 :D Rany ile wejść się posypało, ponad 4 tysiące ;o Żeby nie było, że mam jakieś zboczenia, to ja pisałam łagodniejsze sceny, a te 'ostrzejsze' moja przyjaciółka :D Kto to czytał, to mam nadzieję, że się podobało :P  Następny w niedzielę <3

15 komentarzy:

  1. O Boże, z kim ja się zadaję ?! No, ale mogę powiedzieć rozdział mi się podobał, był taki MIĘSKI ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam do siebie, jest już kolejny rozdział ->http://hungry-for-affection.blogspot.com/ - Blanca xx

    OdpowiedzUsuń
  3. o ku*wa O.o 3 palce do muszelki to czasem nie za dużo ? :D hahaha no ale okej :D ostro :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny <3 Wcale się nie zgorszyłam.. chyba ;D Hahah. W końcu sama mam nieźle zrytą psychikę ^_^
    Zapraszam do mnie :http://nextlevelxd.blogspot.com/
    Obserwujemy ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajebisty !! Dla mnie jest super :D
    No wiesz ... Ja to sama jestem pojebana i się do tego przyznaję xD
    Ale rozdział jest suuper !!

    Zapraszam : http://one-life-one-think-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. omg... booski ;D
    czekam na kolejnyy ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie piszesz, chociaz opowiadanie zaczęło mnie interesować dopiero od tego rozdziału, więc chyba zacznę je czytać :D A ty w zamian wejdź na mój blog: www.ho-run.blogspot.com POLECAM, OPOWIADANIE O NIALLU

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie pojawił się pierwszy rozdział na :
    http://zawszefajnaxd.blogspot.com/2012/06/prolog.html#comment-form

    Zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  9. Matko, jak zajebiście to wyszło ! :D
    Więcej takich poięknych rozdziałów jak to. :) Zajebiście pozytywne. ;)
    Uwielbiam i czekam na nn ! :D
    zapraszam do mnie . :
    http://foundthedestination.blogspot.com/
    http://iwanttobelovedbyyouiwant.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Awww, jesteś zajebista *-* Ejj, no. Bez gadania lecisz do moich linków ;D Strasznie przypadła mi do gustu ta dziewczyna, co z Malikiem gadała. Nosz, nie pamiętam jak ma na imię ;C Zaraz sprawdzę, bo będzie mnie męczyło ;D Jeszcze nie do końca wszystko ogarniam, ale za parę rozdziałów się wkręcę ;3 Fajnie wszystko opisujesz i w ogóle szybko się czyta ^^ Ach, no i wreszcie jakiś "nie niewinny" blog >< Bo z tego co zauważyłam, to wszystko zazwyczaj jest strasznie przesłodzone i nudne, a tu? Boziuuu *-* Awww <3 Nie mogę się doczekać nowego, naprawdę ;** Masz nową czytelniczkę ;3 ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham twojego bloga ♥
    Tylko szkoda że. dopiero dziś go znalazłam.
    Za to przeczytał cały.
    Twój jest taki oryginalny.
    W większości blogów są takie..
    Nie wiem jak to nazwać.
    Chyba nie znam tylu słów ^^
    Takie nudne i takie same. Tylko zmieniają imiona.
    Natychmiastowo czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  12. wow! pięknie piszesz. na sto procent będę tu zaglądać. zapraszam do siebie.
    http://rosaline-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Mother of god, dziewczyno zryłaś mi psychę <3.<3
    Ale to akurat dobrze. Awwww no Niallerek taki bad w tych sprawach . aww

    OdpowiedzUsuń